Rozdział dedykowany Pani Dominguez. i Suzanne Chesse:*
#Francesca
Myślałam, że ludzie
się zmieniają, a ona potrzebuje czasu. Jednak się myliłam. Violetta już nigdy
się nie zmieni, a ja żeby to dostrzec musiałam zostać przez nią brutalnie
potraktowana. Do teraz boli mnie ręka, którą moja była przyjaciółka wykręciła
mi pod wpływem napadu wściekłości. Opuszkami palców delikatnie dotknęłam blizny
na nadgarstku. Ogromnej blizny. Łzy napłynęły mi do oczu. Rana już nigdy się
nie zagoi, a zwłaszcza ta głęboka. W moim wnętrzu jest totalne pobojowisko.
Czuję się jakbym wyszła z wojny trojańskiej, którą przegrałam. Przegrałam z
Violettą Castillo – osobą, która nigdy nie przegrywa.
- Cami – zwróciłam
się do rudowłosej przyjaciółki, która siedziała obok mnie. Wiem, że ona też
przeżywa całą tą sytuację, ale swoje prawdziwe uczucia zachowuje dla siebie,
nie lubi i nie chce się nimi z nikim dzielić. – Ludzie się zmieniają?
Chwila ciszy. Taka
kłopotliwa, a jednocześnie pozwalająca na zaznanie spokoju i zastanowienie się
nad własnym życiem. Tak właściwie to ile ja przeżyłam? 19 lat. A ile
osiągnęłam? Nic. Czy znalazłam miłość? Nie. Czy jestem znana? Nie. W życiu nic
nie osiągnęłam, a chłopak, który mi się podoba nie wie, że jestem biedna jak
mysz kościelna, od kiedy Resto
zbankrutowało, a rodzinna firma upadła. Marco – piękne imię, piękny charakter,
piękny głos, niestety ja nigdy go nie poznam i nigdy nie będę szczęśliwa. No
ale cóż… Świat nie składa się z samych radosnych ludzi. Są też osoby smutne,
cierpiące, nieszczęśliwe, a do nich na pewno zaliczam się ja.
- Zmieniają, trzeba
tylko w to głęboko uwierzyć. – usłyszałam głos Camili. Pierwszy raz od bardzo
dawna na mojej twarzy pojawił się uśmiech, który momentalnie zniknął. Co z
tego, że dla Violetty liczy się obecnie tylko kariera? Co z tego, że prawie
złamała mi rękę, kiedy spytałam się, czy chciałaby wziąć udział w koncercie
charytatywnym? Co z tego, że nic nie osiągnęłam i nic nie mam? Według toku
myślenia Camili powinnam cieszyć się z tego co mam. Co jednak, jeśli ja nic nie
mam?
„Kochać
to niszczyć, ale czy miłość jest aby na pewno zła?”
#Violetta
Mój szofer nie
przyjechał! I niby co mam teraz zrobić?! Nie będę się tułała autobusami, bądź
taksówkami. To takie prostackie! Ja
jestem przecież gwiazdą, a gwiazdom nie wypada robić to, co robią zwykli
ludzie. Osoby takie jak ja muszą błyszczeć i być wzorem dla innych. Nie
wyobrażam sobie sytuacji, kiedy kobieta tak popularna jak ja jeździ komunikacją
miejską. To skandal!
Wyjęłam telefon z
różowej torebki. Swoją drogą muszę powiedzieć Oldze, żeby mi w niej trochę
posprzątała, bo ona cały czas się obija, a ja znajduję tutaj błyszczyk z
zeszłego tygodnia! Fuj! Przecież teraz są modne bordowo – pomarańczowe szminki,
a nie turkusowe błyszczyki. Zero zaangażowania z jej strony. Przecież Olga
powinna czuć się zaszczycona, w końcu jest moją służącą, a spełnianie
zachcianek takiej gwiazdy jak Violetta Castillo jest zaszczytem. Niestety
niektórzy tego nie widzą.
- Violetta! – o nie…
To znowu ten idiota. Czy ja nie wyraziłam się wcześniej jasno?
- Czego? – warknęłam.
– Nie mam czasu dla takich nie wartościowych ludzi jak ty.
Leon popatrzył się na
mnie ze zdziwieniem i po chwili jego twarz wyrażała już tylko smutek, a nie
rozczarowanie. Po krótkim czasie odwrócił się i odszedł, jednak ja zdążyłam
usłyszeć jeszcze kilka cichych słów, które powiedział:
- German zrobił z
Ciebie potwora…
Oczy wyszły mi na
wierzch. Nikt nigdy mi nie powiedział czegoś tak okropnego, przecież na to nie
zasługuję. Nie jestem potworem i to nie jest wina mojego taty. Jednak mam
przeczucie, że chłopak ma rację i wcale mi się to nie podoba…
#Natalia
Maximiliano… Max…
Maxi… Czyż to nie cudowne imię? Dla mnie najpiękniejsze imię na świecie. W
dodatku należy do najcudowniejszego chłopaka jakiego spotkałam w całym swoim
życiu. Jest dla mnie idealny i akceptuję w nim wszystko, a zwłaszcza podobają
mi się te kolorowe czapki. Dodają mu uroku. I jeszcze te jego czekoladowe oczy…
Utopiłam się w nich nie raz, niestety często wychodząc przy tym na kretynkę.
Muszę mu wreszcie powiedzieć co do niego czuję, jednak nieśmiałość to moja
nieodłączna cecha, którą akceptuję, ale która także utrudnia mi życie. Wstydzę
się do niego podejść, chociaż widzę go wiele razy dziennie w szkole. Spytałam
się o to Ludmiłę, ale ona jest mega szczęśliwa ze swoim chłopakiem Felipe’m i
wariuje z miłości. Poza tym jest bardzo pozytywną osobą i oczywiście moją
najlepszą przyjaciółką, więc powiedziała mi, że mam znaleźć w sobie odwagę i po
prostu do niego zagadać, a odnajdę szczęście. Szczerze jestem jej z całego
serca wdzięczna, jednak ja tak nie potrafię – taka już jestem.
- Nata! – usłyszałam
za sobą dobrze znany mi głos.
- Tak? – odwróciłam
się.
- Twoja siostra woli
fiołki, czy maki, bo nie… - pewnie szuka odpowiedniego słowa, bo wstydzi się
przyznać, że zapomniał. - … kojarzę. – jak ja go znam.
- Niezapominajki
Federico, niezapominajki – uśmiechnęłam się i poszłam w stronę centrum
handlowego, gdzie miałam się spotkać z Ludmiłą.
- Dzięki, Nata! Będę
pamiętał! – usłyszałam za sobą krzyk Fede i automatycznie kąciki moich ust
powędrowały do góry. Skoda tylko, że Lena nawet nie podejrzewa, że przystojny Włoch czuje do niej coś więcej.
Jak na razie moja młodsza siostra wybiera się do wojska, chociaż na pewno jej
tak nie przyjmą, bo jest niezdyscyplinowana, niecierpliwa i niewychowana.
Jednym słowem – czyste zło. Swoją drogą jakby poszła do tego wojska, to
miałabym ją z głowy na kilka lat… Kusząca propozycja. Nie no, za bardzo ją
kocham i nie wytrzymałabym bez niej. Tak samo jak bez Maxiego, bez jego głosu,
śmiechu, dotyku nie mogłabym normalnie funkcjonować. Znając życie, to nie
przespałabym wiele nocy bez chociażby nawet krótkiej myśli o nim. Właściwie, to
moje wszystkie myśli wiążą się nim, więc nie mam nawet możliwości nie myślenia
o nim, bo myślę o nim cały czas, kiedy moje myśli myślą… Nie no… Nawet myślę
bez sensu. Muszę się szybko napić mrożonej herbaty i pogadać z Ludmiłą, bo
oszaleję.
***
Chyba jakiś taki krótki i nijaki... Ale ja się dopiero rozkręcam! :D Następny rozdział w piątek, bądź sobotę. Może w tygodniu uda mi się wymyślić coś sensownego, dobrego i coś co da się przeczytać, bo jak dla mnie to w tym rozdziale jest za mało dialogów. Postaram się, żeby następny był lepszy:)
P.S. Usunęłam weryfikację obrazkową:)
Lily Jane